Agile nie oznacza braku planu i dokumentacji

My jesteśmy Agile! Nie ma planu i dokumentacji!

Takie stwierdzenia wielokrotnie padały z ust moich kolegów programistów, a nawet co gorsza managerów. Zawsze gdy słyszę coś takiego scyzoryk PMa mi się w kieszeni otwiera. 

Prowadzeniem projektów zajmuję się niejako przy okazji. Zwykle tak się składa, że w zespole programistycznym, w którym jestem mam największe doświadczenie w zarządzaniu, więc po prostu ogarniam tę część zadań. Nie jestem certyfikowanym Scrum Masterem a książek o scrumie, agile i dotykających ich tematyki przeczytałem może kilka. Jednak to mi wystarcza, żeby bardzo mocno się z brakiem planów, procesów, dokumentacji i umów nie zgodzić.

Reakcje na brak mojej zgody bywają różne. Jedni słuchają z zainteresowaniem i przyjmują ją do wiadomości inni całkowicie odrzucają mój pogląd mówiąc, że przecież nie jestem PMem i się nie znam. Zdarzają się również bardzo ciekawe dyskusje, w których mój adwersarz powołuje się na manifest agile mówiąc, że przecież tam jest “coś” PONAD “coś”. No właśnie PONAD, a nie ZAMIAST.

Przyjrzyjmy się, zatem 4 punktom Manifestu Agile w tłumaczeniu z książki “Zwinne wytwarzanie oprogramowania” Roberta C. Martina. Posłużę się również wybranym cytatami z akapitów opisujących poszczególne zasady.

Ludzie i interakcje ważniejsze niż procesy i narzędzia.

…lepiej popracować nad stworzeniem zespołu, a potem pozwolić  zespołowi skonfigurować środowisko w oparciu o swoje potrzeby.

Współpraca z klientem ważniejsza niż negocjacje kontraktu.

Najlepsze kontrakty to takie, które regulują sposób współpracy pomiędzy zespołem developerskim, a klientem.

Reagowanie na zmiany ważniejsze niż podążanie za planem.

Lepszą strategią jest wykonywanie szczegółowych planów na najbliższe 2 tygodnie, mniej dokładnych planów na najbliższe 3 miesiące i bardzo ogólnych planów na dłuższy okres.

Działające oprogramowanie ważniejsze niż kompleksowa dokumentacja.

Oprogramowanie bez dokumentacji to katastrofa.

Nigdzie nie znajdziemy sugestii, żeby tego co mniej ważne nie robić w ogóle. Za to można, wysnuć wniosek, że to co mniej ważne, także jest niezbędne dla powodzenia projektu. To wszystko jest okraszone dużą ilość podpowiedzi jak robić to co mniej ważne, żeby nie zaszkodzić temu co ważniejsze.

Pierwszą część, książki zatytułowaną dokładnie tak jak ona sama: “Zwinne wytwarzanie oprogramowania” polecam zarówno programistom jak i project managerom, a nawet stakeholderom. Myślę, że jeśli wszyscy, którzy uczestniczą w procesie wytwarzania oprogramowania zapoznają się z początkowymi rozdziałami tej publikacji, to współpraca będzie dużo łatwiejsza, a szanse na sukces projektu wzrosną.

W kategorii: Uncategorized